Udowodnienie winy w sprawach o zakażenia szpitalne nie jest sprawą łatwą pomimo, iż przepisy zawierają w tym zakresie ułatwienia dla poszkodowanego pacjenta.
Zgodnie z ogólną regułą zawarta w art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Oznacza to, że co do zasady to poszkodowany pacjent będzie musiał udowodnić zasadność swego roszczenia, a przede wszystkim winę lekarza (choć ostatecznie odpowiedzialność najczęściej poniesie szpital zatrudniający takiego lekarza).
W procesie należy bowiem wykazać, iż:
- działanie lub też zaniechanie pozwanego było bezprawne (np. zaniechano diagnozy, zastosowanie niewłaściwego leczenia);
- zachodzi wina personelu medycznego (jeżeli do zdarzenia doszło w szpitalu, to nie trzeba wykazywać winy konkretnej osoby, wystarczające jest wykazanie tzw. winy anonimowej, o czym jeszcze będę pisał);
- pacjent poniósł szkodę majątkowa lub niemajątkową;
- oraz czwarty element, szczególnie trudny do wykazania w procesach o błędy medyczne, w tym także o zakażenia szpitalne, wykazanie iż pomiędzy zawinionym działaniem lub zaniechaniem personelu medycznego a poniesioną przez pacjenta szkodą zachodzi związek przyczynowy.
Obecnie jednak praktyka sądowa, w szczególności ta odnosząca się do zakażeń szpitalnych, idzie w kierunku takim, iż wystarczającym jest uprawdopodobnienie związku pomiędzy zawinionym działaniem lub zaniechaniem lekarza a szkodą powstałą po stronie pacjenta, a ciężar dowodu przesuwa się w stronę lekarza (bądź częściej w stronę podmiotu leczniczego, w którym lekarz udzielał pacjentowi świadczeń).
W sprawach o zakażenia szpitalne trudno jest udowodnić, iż do zakażenia doszło w konkretnej placówce służby zdrowia. Zdarza się, że historia leczenia pacjenta obejmuje nie tylko jeden pobyt w szpitalu, ale i wizyty u dentysty, hospitalizacje w innych szpitalach, pobieranie krwi w laboratoriach itp.
Stąd też w sprawach o zakażenia szpitalne w procesie dowodzenia pacjent ma do dyspozycji tzw. domniemania faktyczne.
Zgodnie z art.231 kodeksu postępowania cywilnego sąd może uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne). Czyli wnioskowanie z faktu o innym fakcie.
Co to oznacza w praktyce ? Jeżeli przykładowo pacjent został zakażony HCV, a jedyny raz był w szpitalu na hospitalizacji, gdzie dokonywano zabiegów z użyciem krwi (np. przetaczano mu krew, dokonywano zabiegów z przerwaniem ciągłości tkanek), po pobycie w tym szpitalu pacjent nie miał innych zabiegów związanych z możliwością przerwania ciągłości tkanek w innych placówkach, nie był u dentysty, a dodatkowo stan sanitarny szpitala nie był najlepszy, to można przyjąć w drodze domniemania, iż z tak ustalonych faktów wynika, iż nie ma innego miejsca poza szpitalem gdzie pacjent mógł się zakazić, a więc to szpital był tym miejscem gdzie doszło do zakażenia. Oczywiście w rzeczywistości taki akademicki przypadek jest rzadki. Wykazanie takich okoliczności nie dowodzi wprost, że do zakażenia doszło w tym konkretnym szpitalu, ale daje wysokie prawdopodobieństwo, iż do zakażenia mogło dojść we wskazywanym szpitalu.
W opisanym przykładzie szpital musiałby wykazać, iż doszło do innych zachowań pacjenta, które obaliłyby przyjęte domniemanie faktyczne np. okazałoby się, że parę miesięcy przed przyjęciem do szpitala pacjent wykonał sobie tatuaż, aczkolwiek wykazanie takiej okoliczności nie musi doprowadzić do obalenia wskazanego domniemania.
Warto także poruszyć tutaj problematykę dowodu „na pierwszy rzut oka”, czyli dowodu prima facie, który jest uważany za odmianę domniemania faktycznego. Charakter tego dowodu i przesłanki jego stosowania są przedmiotem licznych sporów prawniczych, które tutaj pomijam. Dowód prima facie ma wesprzeć „słabszą” stronę procesu, a więc poszkodowanego pacjenta, w realizacji obowiązku udowadniania, przede wszystkim w zakresie wykazania związku przyczynowego pomiędzy działaniem lekarza a szkodą, która z takiego działania bądź zaniechania wyniknęła. Naturę tego dowodu wyjaśnia Sąd Najwyższy m.in. w wyroku z dnia 15 kwietnia 2005r. I CK 653/04: „Dowód ten wykształcony został przez praktykę sądową, ma zastosowanie szczególnie w sprawach, w których udowodnienie okoliczności faktycznych jest niezwykle trudne (szkody mankowe, komunikacyjne, lekarskie). Dowód prima facie dotyczy okoliczności, wskazujących na istnienie związku przyczynowo-skutkowego między określonymi zdarzeniami. Podstawę ustalenia takiego związku stanowi przekonanie sądu, oparte na doświadczeniu życiowym oraz wiedzy, że w typowym przebiegu zdarzeń, które po sobie nastąpiły, związek taki zwykle występuje.”
Zatem wracając do przykładu podanego wyżej, co prawda pacjent nie wykaże, iż dany lekarz lub inny członek personelu zakaził go HCV w danym dniu, przy danej czynności, ale ciąg przyczynowo-skutkowy wskazuje (brak innych możliwych dróg zakażenia w czasie pomiędzy pobytem w szpitalu a wykryciem HCV, brak ryzykownych zachowań ze strony pacjenta), iż z dużym prawdopodobieństwem do takiego zakażenia mogło dojść we wskazanym szpitalu. Tym samym jak to się potocznie mówi „piłeczka” w zakresie ciężaru dowodu przechodzi wówczas na stronę szpitala.
Inaczej mówiąc, jeżeli w procesie okaże się, że stan sanitarny szpitala był tak zły, że mógł doprowadzić do infekcji a do zakażenia rzeczywiście doszło, prawdopodobieństwo związku przyczynowego między złym stanem sanitarnym a infekcją organizmu jest tak duże, iż można przyjąć, że powód wypełnił obciążający go obowiązek wynikający z art. 6 k.c. (czyli spoczywający na nim ciężar wykazania że do infekcji doszło w tej konkretnej placówce ze względu na zły stan sanitarny takiej placówki). W takiej sytuacji ciężar dowodu przesuwa się na pozwanego, który powinien wykazać, iż pomimo złego stanu sanitarnego infekcja pochodzi z innych źródeł (tak też Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 października 1974r., II CR 415/74).
Tym samym powód jest zwolniony z wykazywania każdego z etapów związku przyczynowego między pierwotnym zdarzeniem sprawczym a szkodą, wymaga się jednak wysokiego prawdopodobieństwa istnienia pierwszego i kolejnych zdarzeń sprawczych, pozwalających traktować je, jako oczywiste. Związek przyczynowy między zachowaniem pozwanego a szkodą nie musi być ustalony w sposób pewny, wystarczy wysoki stopień prawdopodobieństwa istnienia takiego związku (tak też Sąd Najwyższy w Wyroku z dnia 24 maja 2017r. III CSK 167/16).
Powyższe rozważania wymagają jednak pewnego zastrzeżenia. Zastosowanie dowodu prima facie nie może jednak wypaczyć wyniku procesu i powinien być stosowany z dozą ostrożności. Warto przytoczyć tutaj pogląd prof. M. Nestorowicza, iż taki dowód powinien być przeprowadzony w sytuacjach dość oczywistych i jaskrawych, nie zapominają, iż jest to nadal tylko jeden z dowodów podlegających ocenie przez sąd (M.Nestorowicz, Ciężar dowodu winy, str.682). Ze względu na trudności dowodowe w procesach o zakażenia szpitalne taki dowód jest dość często wykorzystywany.